tu i tam

FOTOGRAFIA I WĘDRÓWKI

Zakopane – Dzień Papieski

„Papieski weekend” trwa nadal. Sobota w Blachowni a w niedzielę jestem gościem już 25 zakopiańskiej Procesji Różańcowej, wieńczącej tutejsze obchody Dnia Papieskiego. Po raz pierwszy w 1981 roku w dzień wyboru Karola Wojtyły na Stolice Piotrową wyruszyła ulicami Zakopanego dziękczynna procesja w podzięce za uratowanie życia Ojca św. po majowym zamachu.

do galerii

Wówczas to, Księża Palotyni z niewielkiego klasztoru na Krzeptówkach wraz z miejscowymi góralami podjęli zobowiązanie realizacji przyrzeczenia. W dniu zamachu 13 maja 1981 roku dzisiejszy kustosz sanktuarium ksiądz Mieczysław Drozdek złożył Bogu obietnicę wzniesienia świątyni wotywnej i poświecenia jej Matce Bożej Fatimskiej. Tej, za przyczyną której nasz wielki rodak ocalał. I tak rok w rok z sanktuarium na Krzeptówkach wyrusza orszak górali i przybyłych gości z modlitwą i refleksją.

Ponad konduktem, zmierzającym do centrum miasta ulicą Nowotarską, niesie się różańcowa modlitwa i rozważanie kolejnych Tajemnic Światła. Mottem dzisiejszej procesji jest modlitwa dziękczynna za życie i pontyfikat Jana Pawła II oraz błaganie o Jego beatyfikację. Nie zapomniano również o obecnym papieżu Benedykcie XVI , dla którego prosimy o Boską Opiekę i siły do sprawowania tego trudnego urzędu.

Oprócz wymiaru religijnego procesja ta stanowi bardzo ciekawy obraz podhalańskiej kultury i przywiązania górali do narodowych tradycji. Na czele konduktu, tuż za krzyżem – konna banderia. To okoliczni górale w tradycyjnych regionalnych strojach z chorągwiami w rękach dosiadłszy koni, które na co dzień służą zapewne turystom, przemierzają stępa pielgrzymi szlak. Prawie setka jeźdźców, a kilku z nich z dumą trzyma przed sobą na koźle dwu-trzy letnich synów. Jeszcze inni towarzyszą swoim dorastającym dzieciom. Każdy, kto widzi taki obraz zrozumie odwzajemnioną miłość Jana Pawła II do Tatr, do tej właśnie kultury. Za konnicą podąża posąg Matki Bożej Fatimskiej. Symbol ocalenia, łask i tajemnicy. Krakowski biskup Albin Małysiak przewodnicząc celebrze wspomina słowami papieża datę 13-tego maja i tamto wstawiennictwo Maryi. W orszaku obok chorągwi i asysty procesyjnej podążają wspólnoty parafialne ze swoimi symbolami i wizerunkami świętych. Kobiety jak przystało na góralki, dumnie prezentują regionalne stroje. Wokół kolorowo i modlitewnie. Są też i nasze częstochowskie akcenty, bowiem co chwila da się słyszeć maryjne pieśni intonowane przez kapelę Jasnogórskiego Klasztoru. Pewnie klasztorni muzycy zechcieli się zrewanżować góralom za ich wierność Jasnogórskiej Pani.

Honor, wierność Bogu i ojczyźnie mocno została wpisana w historię tej ziemi. Idąc rozmyślam o królu Janie Kazimierzu, powstaniu Chochołowskim, ostatniej wojennej zawierusze i ludziach tej ziemi . Prostych i twardych. Czasem upadających ale zawsze wiernych zasadom niezmiennym od pokoleń. I gdy podchodziliśmy do historycznie pierwszego zakopiańskiego kościółka pw. Matki boskiej Częstochowskiej a towarzysząca procesji wojskowa kapela podhalańczyków uderzyła w werble i z maestrią odegrała Marsz Pierwszej Brygady historia kolejny raz przetoczyła się ponad nami. Zdało się widzieć u wrót cmentarnego Pęksowego Brzyska postacie pierwszych tutejszych kapłanów, księży Stolarczyka i Kaszelewskiego. Obok nich zadumanych i pewnie szczęśliwych Chramców, Gąsienniców, Homolców, Pęksów i wielu innych, którzy dusze oddając Bogu, życie poświecili Zakopanemu i Polskim Tatrom. To oni byli nauczycielami , fundatorami i piewcami piękna tej ziemi. Teraz przechodząc obok miejsca ich wiecznego spoczynku składamy im hołd pamięci rozumiejąc ich bo tak jak oni kochamy te góry.

Kochał je równie mocno Jan Paweł II, który nieopodal parafialnej świątyni Zakopanego, w której miało miejsce krótkie rozważanie kwestii obywatelskiej odpowiedzialności, wypowiedział takie słowa :

Dzisiaj dziękowałem Bogu za to,
że wasi przodkowie na Giewoncie wznieśli krzyż.
Ten krzyż patrzy na całą Polskę, od Tatr aż do Bałtyku,
ten krzyż mówi całej Polsce: Sursum corda!
„W górę serca!” Trzeba, ażeby cała Polska, od Bałtyku aż po Tatry,
patrząc w stronę krzyża na Giewoncie,
słyszała i powtarzała: Sursum corda!
— „W górę serca!” Amen.

Idąc dalej wzdłuż Krupówek, uniesieni rytmem modlitwy i wiązanką pieśni legionowych w wykonaniu Podhalańczyków dotarliśmy do celu - Kościoła św Krzyża. Tego samego, który spogląda z Giewontu i jest głęboko wtopiony w serca ludzi tej ziemi. Mury kościoła wypełniła Rota i modlitwy za ojczyznę. Wychodząc po zakończonej uroczystości, ponad orlimi piórami kapeluszy podhalańczyków sprawne oko mogło dostrzec kryjący się w chmurach i migocący w świetle zachodzącego słońca krzyż, rozpięty na granitowym grzbiecie śpiącego rycerza.

wejście do galerii

październik 30, 2006 - Opublikował/a krzypar | Blogroll, Fotografia, Turystyka | | Nie ma jeszcze komentarzy

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz