Pieniny – Sokolica
Niestety zawsze przychodzi moment pożegnań. Opuszczając Zakopane, jeszcze w samochodowym lusterku zerkam na postrzępione granie Orlej Perci i dominującą bryłę Giewontu. Coraz odleglejsze widoki. Ale czy tak od razu trzeba się żegnać z pięknem gór?
Spróbujmy zjechać w Nowym Targu z zakopianki i skierować się wzdłuż Dunajca w kierunku Pienin. Po krótkiej podróży przebytej w niezwykle malowniczym otoczeniu odległych górskich pejzaży docieramy do Szczawnicy.
Jeżeli wygospodarujemy trzy godziny na ostatnią wycieczkę, nic nie stoi na przeszkodzie by znów się powspinać . Z przystani promowej flisacką przeprawą dopływamy na przeciwległy brzeg Dunajca , pod Sokolicę. Stamtąd ostry marsz w górę, aż na szczyt, z którego widoki zapierają dech w piersiach. U stóp , gdzieś trzysta metrów niżej błękitna wstęga krętej rzeki. Dalej zalesione , pokryte kolorami jesieni wzgórza a na odległym horyzoncie spowite niebieskawą mgłą tatrzańskie szczyty. Pierwszy plan wypełniają karłowate, piękne w swej postaci reliktowe sosny, zdobiące nagie skały od stuleci. Aż się nie chce opuszczać tego uroczego miejsca. A przecież można później powędrować dalej. Na Trzy Korony, by zejść do Sromowców. Jesień stroi dziś świat w bajkowe kolory brązów i czerwieni. Opadłe liście szeleszczą pod stopami. Schodząc z Sokolicy raz jeszcze omiatamy wzrokiem wzgórza otaczające Szczawnicę, by pożegnać się z górami do przyszłego roku. Na szczęście pozostają zdjęcia, w których można znaleźć część ich uroku.
1 komentarz »
Dodaj komentarz
-
Ostatnio używane
-
Odnośniki
-
Archiwa
- kwiecień 2007 (2)
- styczeń 2007 (1)
- listopad 2006 (7)
- październik 2006 (15)
-
Kategorie
-
RSS
Wpisy RSS
Komentarze RSS

Przepiękne widoki, ma się ochotę rzucić robotę, wsiąść do auta i tam pojechać…